czwartek, 22 lipca 2010

8.

Do domu wracaliśmy w milczeniu. Tam w ogrodzie, gdy przestał mnie całować, szepnął tylko: nie, nie możemy. Potem była już całkowita cisza. Oddałabym wszystko żeby wiedzieć o cym on teraz myśli. Ale czułam, wiedziałam, że on musi coś do mnie czuć. Inaczej nie poddałby się temu. Gdy zatrzymał się pod domem, zastanawiałam się co powiedzieć. Czy w ogóle coś mówić. Wkońcu jednak ściągłam jego kurtke, którą wciąż miałam na sobie.

- Dzięki- powiedziałam i podałam mu ją- i za kurtkę i za wszystko.

- Nie ma za co- odpowiedział, i nie wiem czemu ale nie spojrzał nawet na mnie. Odeszłam więc do domu. Tam od razu poszłam do siebie, marzyłam tylko o moim łóżku, chciałam zasnąć, i nie myśleć. O dziwo, chyba dzięki temu alkoholowi, udało mi się to.

Następnego dnia obudziłam się dopiero o dwunastej. Głowa mi pękała. Poszłam wziąć zimny prysznic, musiałam się jakoś orzeźwić, obudzić, doprowadzić do porządku. Gdy wyszłam z łazienki, usłyszałam pukanie do drzwi.

- Cześć, gwiazdo wieczoru- powitała mnie Aga- nie wyglądasz najlepiej.

- I tak się też czuje. Nie narobiłam sobie wczoraj wstydu?- zapytałam.

- Nie, no może trochę, ale wszyscy pytali się gdzie gwiazda parkietu się podziała. Moi wujkowie nie mogli przeżyć gdy dowiedzieli się, że nie ich najlepsza partnerka wróciła do domu.- opowiedziała.

- Boże, aż tak źle?

- Przestań wujek Adam, i wujek Jurek już biją się o to którego z nich synową będziesz- zaśmiała się- strasznie im spasowałaś.

- Eee niech się nie biją, nie warto. – powiedziałam załamana.

- Widze, że masz ogromnego kaca- powiedziała- Poczekaj znam na to pewien sposób. Weszła do kuchni, i zaczeła przygotowywać mi jakąś miksture.

- Owszem mam i to nawet dwa, a jednego moralnego- powiedziałam- Pocałowałam go wczoraj.

Agnieszka znieruchomiała.

- Mówisz serio? – spytała.

- Tak. – odpowiedziałam.

- No i co on na to?

- No właśnie sęk w tym, że odwdzięczył mi się tym samym. Ja nie wiem co ja mam robić.- powiedziałam.

- Nie to się zaczyna robić coraz bardziej skomplikowane- podała mi szklanke- masz wypij to.

- Wiem- upiłam łyk- Okropne- powiedziałam z obrzydzeniem.

- Żadne lekarstwo, nie jest dobre. A to przynajmniej postawi cię na nogi.Pij!- powiedziała- No dobra, no a co potem? Przecież wkońcu chyba przestaliście się całować?

- Chodzi o to, że potem nie było właśnie nic. Powiedział tylko pod nosem” nie nie możemy” i odwiózł mnie do domu. Kiedy się rozstawaliśmy podziękowałam mu, ale on nawet na mnie nie spojrzał, powiedział jedynie, że nie ma za co. Nic z tego nie rozumiem- powiedziałam. A na dodatek chyba się zakochałam.

- Kochanie- przytuliła mnie- musisz z nim po prostu pogadać, wyjaśnić co nie co. Może nie dzisiaj, nie jutro, ale musisz.- powiedziała.

- Nie wiem czy będę umiała. Co ja mam mu powiedzieć? Że to przez to, że byłam pijana? - spytałam.

- Powiedz mu po prostu to co czujesz.

Przytuliłam się do niej. Zawsze mogłam na nią liczyć, zawsze potrafiła mi pomóc.

- Widzisz ty mi tu pomagasz, a ja co? Upiłam się na twojej 18-nastce? Co ze mnie za przyjaciółka?- spytałam ją ze smutkiem.,

- Najlepsza na świecie- odpowiedziała- pozatym za nim się upiłaś to całkiem fajnie się razem bawiłyśmy.- zaśmiała się.

- Wyobrażam to sobie- wtórowałam jej śmiechem.

Agnieszka wyszła, a ja poszłam się ubrać, niedługo miala wrócić mama. Musiałam jakoś wyglądać. Gdy będąc na górze usłyszałam pukanie, byłam pewna, że to ona. Zarzuciłam więc na siebie jedynie szlafrok, i od razu otworzyłam drzwi. Jednak to nie była mama, to był on. Zatkało mnie, na prawdę mnie zatkało. Wyjękłam jedynie ciche „ cześć”

- Cześć odpowiedział widze, że już ci lepiej. Przyjechałem oddać faktury, jest szefowa?- zapytał.

- Nie jeszcze nie wróciła, ale zostaw je, przekaże jej.

- Okey, nie będę musiał dwa razy jeździć- podał mi teczke, dotknięcie jego dłoni znów wywołało u mnie dreszcze- masz jeszcze to- wyciągnął moją torebke- zostawiłaś wczoraj w samochodzie.

- Dzięki. Dzięki za wszystko- dodałm po chwili.

- Posłuchaj wczoraj…- nie zdąrzył dokończyć, bo wróciła moja mama.

- Dzieńdobry- przywitał się z nią- przyniosłem faktury, ale nie było pani więc przekazałem je Patrycji.

- To dobrze. Miło, że się fatygowałeś, mogłeś je przecież przywieżć jutro.- powiedziała.

- Tak ale… miałem tu jeszcze coś do załatwienia. To ja już pójde, dowidzenia.- powiedział, i zniknął za drzwiami, a ja zostałam znów jak głupia zachodząc w głowę, co chciał mi powiedzieć. Wczoraj…Co chciał mi powiedzieć. Usłyszałam dźwięk smsa. To od niego: „ możemy dokończy dzisiaj gdzieś naszą rozmowę? Może być nad jeziorem?” Długo wpatrywałam się w ekran telefonu, ale po chwili odpisałam „ OK. Będę tam o siódmej. Może być?” Odpowiedź przyszła niemal od razu „ Jasne, będę czekał”. Byłam strasznie podekscytowana. Chciał ze mną porozmawiać to już cos, to na pewno lepsze od takiej nieświadomości, niewiedzy. Bałam się tego co usłysze. Ale postanowiłam, że pójde za radą Agnieszki, i po prostu powiem to co czuje. Powiem mu o wszystkim, tylko czy będę miała na to tyle odwagi? Nagle wyrwał mnie głos mamy:

- Hej czy ty mnie w ogóle słuchasz? Pewnie znowu piszesz z Maćkiem?- zapytała

- W sumie… to tak, dawno się nie odzywał.- bo to prawda, ostatnio pisaliśmy kilka dni temu, kiedyś pisał do mnie codziennie. Chociaż tak na prawde to nawet gdyby napisał to i tak nie miałabym ochoty mu odpisać.

- Pytałam jak udała się impreza Agnieszki?- zapytała mama.

- Świetnie, wszyscy się dobrze bawili, dostała świetne prezenty.- powiedziałam bez przekonania.

- Wydaje mi się, że myślami jesteś całkiem gdzieś indziej? Coś się stało?- zapytała.

- Nie po prostu jestem trochę niewyspana- powiedziałam- pójde do siebie, i położe się jeszcze na chwile.

Weszłam po schodach do góry, i zniknęłam w swoim pokoju. Musiałam poukładać sobie w głowie to co mu powiem, ale nie mogłam znaleźć odpowiednich słów.

3 komentarze:

  1. swietne!!!
    czekam na nastepne!
    ojj nie moge sie doczekac ;]

    OdpowiedzUsuń
  2. ja też czekam.
    tylko mam pytanie. to jest opowiadanie, prawda?

    OdpowiedzUsuń
  3. Veronique, ja traktuje to raczej jako taką moją małą amatorską książke;)
    ale tak można to uznać za opowiadanie;)
    ciesze się że komuś się to podoba;**

    OdpowiedzUsuń