Po obiedzie zadzwoniła Agnieszka, że wpadnie z wizytą. Ucieszyłam się bo już dawno nie gadałyśmy, a kochałam nasze rozmowy o wszystkim o niczym. Znamy się o czwartej klasy, czyli od jakichś 7 lat. Spędziłyśmy razem trzy lata podstawówki, i całe gimnazjum. Miałam nadzieje, że będziemy chodzić też do tego samego liceum, ale ja dostałam się do klasy dziennikarskiej. Ona wybrała technikum budowlane, gdzie uczyła się architektury krajobrazu. Nie miałam jej tego nigdy za złe, bo przyjaźń to przecież nie tylko wspólna szkoła. To coś więcej, nie możesz ograniczać przyjaciela, chociaż razem byłoby wam łatwiej to każdy powinien iść w swoim kierunku, wybrać to co go interesuje. Aga była najbliższą mi osobą, i to ona zawsze wiedziała pierwsza o moich kłopotach, miłościach, rozterkach. Mogłam liczyć na nią w każdej chwili, ona na mnie zresztą też. Mogę śmiało stwierdzić, że ją kocham. Jest dla mnie jak siostra, którą zawsze chciałam mieć.
Z rozmyślań wyrwał mnie dźwięk dzwonka.
- Ja otworze, to pewnie Agnieszka- zawołałam do mamy która przygotowywała w kuchni kolacje.
- Cześć kochana!- uściskała mnie żwawo Aga.
- Cześć, opowiadaj co tam u Ciebie. Jak z Michałem? - zapytałam
Michał był chłopakiem Agnieszki, chodzili ze sobą już trzy lata. Lubiłam go. Chociaż dla Agnieszki, naszej szkolnej piękności, widziałam za jej miłość innych chłopaków. Myślałam, że raczej zwiąże się z jakimś przystojniakiem, na którego widok mdleją wszystkie dziewczyny. Michał nie był oczywiście brzydki, był raczej przeciętny, podobny do większości. Ale jak widać nie wygląd jest najważniejszy, ważniejsze jest to co czujemy.
- A dobrze, dobrze. Jest ok. Wyjechał na wakacje, i strasznie za nim tęsknie, no ale za jakieś trzy tygodnie obiecał, że wróci. A co u Ciebie?- spytała.
- No Maciek też wyjechał, na to całe zgrupowanie to Francji, nawet nie wiem kiedy ma zamiar wrócić.
- Coś jest chyba nie tak, prawda?- spytała
- Opowiem ci wszystko. Chodźmy do mnie na góre.
Weszłyśmy po schodach, i po chwili byłyśmy w moim pokoju. Pokój był duży, przestronny, urządzony raczej skromnie, nie lubiłam przepychu. Wystarczyło mi łóżko komoda i duża szafa na ubrania, no i biurko z komputerem. Lubiłam fioletowo zielone ściany, które zresztą sama malowałam.
- Napijesz się czegoś?- zapytałam rozsiadającą się właśnie na moim łóżku Agnieszke.
- Nie, dzięki. Opowiadaj o co chodzi z tym Maćkiem.
- W sumie, to o nic.
- No przestań, przecież widzę. Zawsze było Maciuś to, Maciuś tamto. A teraz… Mówisz o nim jak o zwykłym znajomym, którego mijasz codziennie na ulicy. No mów!- powiedziała stanowczo
- No to na prawde nic takiego. Po prostu oddaliliśmy się od siebie. To chyba przez ten jego wyjazd…Nic takiego, przyjedzie, zaczniemy znów spędzać ze sobą czas i będzie ok. –zapewniłam ją.
- Na pewno!- spytała
-Na pewno!- A w ogóle gdzie zamierzasz spędzać wakacje? Masz już jakieś plany?- spytałam
- Mamy plany.- poinformowała mnie z uśmiechem- Wybieramy się z Michałem, na nasze pierwsze wspólne wakacje.
- No to super- ucieszyłam się- ale zaraz jakie pierwsze przecież w tamtym roku byliście razem na obozie?
- No tak, ale teraz to będzie coś innego, pierwszy raz będziemy sami, całkowicie sami.- opowiadała z błyskiem w oku- Michał pożyczy auto od brata, i będziemy razem przez cały tydzień, sami!
- Widzę, że ta wasza samotność strasznie cię cieszy- zaśmiałam się.
- No nie dziw mi się, to będą najwspanialsze wakacje w moim życiu.
- Wyobrażam sobie- powiedziałam- ciesze się, że tak dobrze wam się układa.
Reszte wieczoru spędziłyśmy, na pałaszowaniu pysznego deseru lodowego, zrobionego specjalnie dla nas przez moją mame, plotkowaniu, gadaniu ciuchach, i planowaniu jakiegoś wspólnego, wakacyjnego wypadu. Niestety przed dwudziestą pierwszą, musiałyśmy się pożegnać.
- Szkoda, że musisz już iść, następnym razem zostajesz u mnie na noc!- powiedziałam
- Obiecuje! Słowo harcerza!
- Tak, którym nigdy nie byłaś!- roześmiałyśmy się.
Właśnie chciałam otwierać drzwi, gdy zadzwonił dzwonek. To był Łukasz.
- O cześć!- rzucił z uśmiechem- znów się spotykamy. Jest może twoja mama? Mam do niej sprawe?
- Jasne! Wejdż!- powiedziałam- Mamo ktoś do Ciebie.
Wyszłyśmy z Agą przed dom.
- Hej, hej. Co to za ciacho?- zapytała Agnieszka.
- Nowy kierowca mamy. Łukasz.
- Niezły jest- powiedziała z rozmażeniem.
- Ej, ej przestań. Nie zapominaj się, a co z twoim Michałkiem- zapytałam
- Jak to co? Nic, jest dla Mie jedynym facetem na tej ziemi. Ale przecież mogę sobie popatrzeć na innych- powiedziała- Ale pyzatym i tak nie miałabym u niego szans…
- A skąd to wiesz? Jak chcesz to zapytam go czy nie chciałby się umówić z moją głupiutką przyjaciółką- zaśmiałam się.
- Ej- dała mi kuksańca w ramie- Nie miałabym u niego szans, bo mnie nawet nie zauważył. Tylko ciebie pożerał wzrokiem.
- Nie prawda. Przestań się ze mnie nabijać- oznajmiłam z udawaną złością.
- Na prawde. Chyba mu się spodobałaś.
- Przestań, Aga. Gadaliśmy ze sobą raptem 30 minut- powiedziałam- A pyzatym dobrze wiesz, że jestem z Maćkiem, i nie zamierzam go zdradzać. Pozatym Łukasz jest ode mnie jakieś 10 lat starszy, mama wpadłaby w szał gdybym ja i on coś, no wiesz o co mi chodzi. Znasz przecież moją mame.
- No wiem, wiem.- powiedziała- Ale on naprawde patrzył się na ciebie, takim wzrokiem, że yyyy.
- Dobra skończmy już ten temat- powiedziałam- Pozatym twój tata już przyjechał.
- No to lece. Pa kochana- uściskała mnie na pożegnanie.
- Papa- odpowiedziałam.
Zaczekałam jeszcze aż wsiądzie do niebieskiego seata jej ojca. Pan Adam był na prawde w porządku. Chciałabym mieć takiego ojca. Zawsze potrafił pomóc swojej córce, i pomimo, że nie raz coś przeskrobała to i tak zawsze był przy niej. Wchodząc do domu zastanawiałam się nad słowami Agnieszki „ on pożerał cię wzrokiem’’- ee pewnie wyolbrzymia. Po prostu chce być miły dla córki swojej szefowej. Wbiegłam szybko po schodach do swojego pokoju, włączyłam muzyke, i po prostu się zresetowałam. Zero myśli, sama muzyka i relaks.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz