Łukasz skończył architekture, ma 27 lat, pracuje u mojej matki tymczasowo, bo potem chce znaleźć prace w jakimś biurze, i projektować domy. Mieszka w Bartoszczycach, sam,( czyli jakieś 30km. ode mnie). Niestety dwa miesiące temu zaręczył się z Moniką, ale teraz ona wyjechała do pracy, do Anglii. Umie tańczyć, ale nie umie śpiewać. Nienawidzi grochu, i fasolki. To krótko mówiąc najważniejsze informacje, o których mi opowiedział. Pisaliśmy o wszystkim, ja opowiadałam mu o sobie, a on odwzajemniał się tym samym, a potem pisaliśmy w sumie o niczym. Gdy skończyliśmy naszą miłą konwersacje, napisałam do Agi:” Możesz do mnie wpaść? Musze z kimś pogadać?’’ Musiałam się jej wygadać, czułam, żę zaczynam żywić do Łukasza coś innego niż tylko sympatie. To przeradzało się w coś poważniejszego. „ Jasne, będę za pół godzinki”- brzmiała odpowiedź Agnieszki. Ogarnełam, więc trochę pokój, przebrałam się, bo uświadomiłam sobie, że wciąż jestem w pidżamie. Usłyszałam pukanie do pokoju.
- Proszę- odpowiedziałam
- Cześć- powiedziała Aga- twoja mama mnie wpuściła. Gadaj co się stało!
- W sumie to sama nie wiem co się ze mną dzieje. Pamiętasz tego Łukasza?- spytałam.
- To ciacho które pracuje dla twojej mamy- upewniła się- no pamiętam i co?
- No bo to o niego właśnie chodzi. Opowiedziałam jej wszystko od początku, o naszej wspólnej drodze do Ostrowa, o jego spojrzeniu, dotyku. O tym jak mnie troskliwie opatrzył, o naszym dzisiejszym pisaniu, i o najgorszym czyli, jego narzeczonej.
- I co o tym myślisz? Bo ja już sama nie wiem- zapytałam, z nadzieją, że coś mi doradzi.
- No a co ja mam ci powiedzieć? Dziewczyno ty się zakochałaś, i to beznadziejnie. W facecie, który jest od ciebie starszy o prawie 10 lat, który jest zaręczony, a na dodatek pracuje w firmie twojej mamy.- wyliczyła jednym tchem.
- No dzięki za pocieszenie- odparłam ze złością- tyle to ja wiem.
- no tak tylko, że z tego co mówisz wynika też, że ty facetowi też najwyraźniej nie jesteś obojętna. Nie wiem naprawde co mam ci powiedzieć. A Maciek? Co z nim?- spytała
- Maciek, ja nie czuje do niego nic więcej poza przyjaźnią, i może miłością ale jak do brata, nic poza tym. Lubie go, ale to na pewno nie jest nic poważniejszego.- odparłam.- ja nie wiem pogubiłam się, nie wiem co robic. A najgorsze jest to, że nie wiem o co chodzi Łukaszowi.
- Oj kochana, no to masz nie zły bigos. Musisz to jakoś rozwiązać, ale nie mam pojęcia jak.
- No ja też, i to jest najgorsze. Ja się po prostu boje, bo z jednej strony wiem, że nic z tego nie może wyjść. Ale z drugiej…
-- Nie potrafisz się temu oprzeć- dokończyła za mnie.
- Dokładnie- powiedziałam z przygnębieniem.
Potem przez prawie godzinę rozważalyśmy, jak z tego wybrnąć, ale w sumie nic sensownego nie przyszło nam do głowy.
- O matko jak późno- zerwała się Agnieszka- Przepraszam cię ale muszę już lecieć, jedziemy z tatą do restauracji załatwić ostatnie sprawy przed sobotnią imprezą. Mam nadzieje, że pamiętasz o mojej osiemnastce?- spytała zaniepokojona.
- No jasne jak mogłabym zapomnieć, że moja mała Agniesia, w sobote stanie się dorosła- zaśmiałam się i przytuliłam ją- dzięki za wszystko.
- Nie dziękuj, bo nic konkretnego ci i tak nie poradziłam. Spadam już- pocałowała mnie na pożegnanie- Do zobaczenia.
I poszła, a ja zostałam sama, z głową pełną myśli i rozterek. Postanowiłam jednak wybić sobie to wszystko z głowy, i przestać się zamartwaić. Ale nie było to łatwe.
noo u mnie padało, ale teraz od nowa duchota.
OdpowiedzUsuńpozdrawiam : ]]
twój blog to opowiadanie ?
swietne! pochlonelam cale w niemal pół godziny!
OdpowiedzUsuńinformuj mnie o nowych ok?
www.zatracona-candy.blogspot.com
Świetne :D Zapraszam do mnie http://to-jest-magia.blogspot.com Napisz do mnie jak dodasz nowy post
OdpowiedzUsuńciekawe w co gra ten Lukasz;/
OdpowiedzUsuń