Po tym jak położyłam się wczoraj wieczorem nie wstałam już z łóżka, i wywlekłam się z niego dopiero dziś rano. Schodząc na dół zauważyłam torbe mamy. Słyszałam, że krząta się już po kuchni.
- Cześć mamo! Kiedy wróciłaś?- uścisnęłam ją i zapytałam.
- Wczoraj, póżnym wieczorem nie chciałam cię już budzić. Tym bardziej, że spałaś jak zabita- powiedziała- Chyba nieźle cię wymęczyły te zakupy?- spytała.
- Nie, nie było nawet tak źle. Sukienke kupiłam już w trzecim sklepie, który odwiedziłam.
- No to super. Widziałam ją wczoraj. Jest naprawde śliczna- powiedziała z uznaniem.
- Wiem, wkońcu moja- zaśmiałam się.
Potem jadłyśmy już jajecznice, a mama opowiadała o wyjeździe do Torunia. Nie bardzo ją słuchałam. Zastanawiałam się właśnie nad tym, że nawet nie wiem czy Łukasz kogoś ma. Może jest żonaty, chociaż nie, nie ma obrączki. Mama na pewno wiedziała, tylko jak zapytać ją o to, tak żeby nic nie podejrzewała. Nie chciałam jej mówić, że jechałam wczoraj z Łukaszem, mógłby mieć przez to nieprzyjemności. Znam moją matke, i choć pozornie jest osobą otwartą, to jednak wciąż jej niektóre reguły wydają mi się zeszłowieczne. Pewnie dostałabym kazanie, na temat tego, że mógł mnie przecież wykorzystać, czy gdzieś wywieźć. Na szczęscie okazja do zapytania ją o Łukasza nadażyła się sama.
- Kochanie z był tu może wczoraj Łukasz? Zostawił mi faktury- spytała mnie mama.
- Nie, nie było go- powiedziałam, z trudem połykając kawałek bułki.
Musze go jakoś powiadomić, o tym, żeby nie mówił mamie o tym, że jechaliśmy wczoraj razem. No tak przecież mam jego numer. Odeszłam od stołu, i szybko napisałam: Nie wspominaj mojej mamie o tym, że podrzucałeś mnie wczoraj do szkoły. Wiesz mógłbyś mieć przez to kłopoty. Patrycja. Wysłałam mu smsa.
Niemal za chwile dostałam odpowiedź: Dzięki za ostrzeżenie, bo właśnie do was jade. Po 5 minutach usłyszałam jak ktoś puka do drzwi.
- Otwórz, jak to ktoś do mnie to niech chwile poczeka. Zaraz wyjde- zawołała z łazienki mama.
Za drzwiami stał on, jak zwykle przywitał mnie tym swoim niesamowitym uśmiechem.
- Cześć. Jest szefowa?- zapytał
- Jest, tylko musisz chwile na nią poczekać- odpowiedziałam- wejdż proszę.
- Dzięki, przywiozłem faktury. A jak twoja ręka- wskazał na bandaż,
- A dobrze, w ogóle o tym zapomniałam- uśmiechnęłam się.
- Czyli co wczorajszy dzień to ma być tajemnica tak?- zapytał
- Lepiej żeby zostało to między nami, wiesz moja mama, w niektórych sprawach jest strasznie nie dzisiejsza. Mi zrobiła by wykład, że jeżdże z obcymi, a tobie, że porywasz jej córke- lepiej sobie tego oszczędzić- zaśmiałam się.
Spojrzałam się na jego prawą dłoń, a więc się nie myliłam. Nie ma obrączki, więc nie jest żonaty.
- W sumie to nie jestem dla ciebie chyba taki znowu obcy?- zapytał.
- Dla mnie nie, ale dla niej owszem- wskazałam palcem na schodzącą mame.
- Dzieńdobry- zawołał do mojej mamy- przywiozłem pani te faktury.
- Dzieńdobry, chodź do biura to dam ci kolejne zlecenia- powiedziała mama. Potem zniknęli za masywnymi drzwiami. A ja zostałam sama, kończąc śniadanie, i zastanawiając się, dlaczego właściwie nie mogę przestać o nim myśleć. Polubiłam go strasznie, ale coś poważniejszego nie Mogło mieć miejsca.
- Bardzo fajny chłopak z tego Łukasza- powiedziała, wracając z biura mama.
- Tak na prawde jest bardzo miły. Jego dziewczyna to z pewnością farciara.
- Tak, z pewnością. Znam się trochę z jego ojcem, gdy rozmawiałam z nim dwa miesiące temu wspominał coś o jego zaręczynach.- powiedziała.
Zatkało mnie, nagle zrobiło mi się gorąco, i smutno.
- Jest zaręczony?- spytałam dla upewnienia.
- Tak, są z Moniką już ładny rok.
- O to super.- powiedziałam- odniosłam naczynia do zlewu.
- To ja lece na góre, obiecałam Adze, że do niej zadzwonie.
Wchodząc po schodach czułam jakby moje nogi ważyły tone. Zrobiło mi się smutno. Po co to wszystko te rozmowy, spojrzenia, dwuznaczne zdania. Po co to skoro masz narzeczoną. A może to ja sobie to ubzdurałam, może tak na prawde to była zwykła rozmowa, zwykłe spojrzenie. Chciał po prostu być miły dla córki szefowej. Usłyszałam dźwięk smsa. To od Łukasza: „Szkoda, że dzisiaj niegdzie się nie wybierasz, bo znowu moglibyśmy razem czekać w korku, atak musze tu się nudzić sam”. Nie wiedziałam czy mu odpisywać, rozsądek podpowiadał mi, że nie, ale nie mogłam wytrzymać. Lubiłam z nim rozmawiać, a teraz mogła tez z nim pisać. „ A co aż tak źle? Widzisz mogłeś zabrać mnie ze sobą, chętnie dotrzymałabym ci towarzystwa.” Wystukałam szybko na klawiaturze telefonu, i wysłałąm. Nie wiem czy to była jakas jego gierka, czy on też czuł się w moim towarzystwie tak dobrze jak ja w jego. Nie wiedziałam co mam o tym myśleć, ale dałam się w to wciągnąć. „Gorzej niż wczoraj. A do tego muszę tu siedzieć sam, więc postanowiłem do ciebie napisać, może chociaż przez smsy dotrzymasz mi towarzystwa?” Chciałam to zrobić. Potem pisaliśmy już przez całe półtora godziny, jego stania w korku. W sumie to opowiedzieliśmy sobie pół życia przez te smsy. Byłam szczęśliwa, naprawde byłam szczęśliwa. I czułam, że to przeradza się w coś niesamowitego, i jednocześnie niemożliwego. Ale teraz nie miało to dla mnie znaczenia. Liczył się tylko on i ja, i nasze smsy.
nie zapominaj, że masz chłopaka ;).
OdpowiedzUsuńCiekawe :) ! Podoba mi się
OdpowiedzUsuńcudownia historia!!!
OdpowiedzUsuń